A ja mimo wszystko, będę mierzyć siły na zamiary!

Rozpoczął się nowy rok a razem z nim, nowe możliwości, plany, marzenia.

Niektórzy nazywają to postanowieniami, inni wyzwaniami, zwał jak zwał, są to rzeczy, wydarzenia które mają dopiero nadejść.
Zauważyłam, że w ostatnich latach, nastała moda aby nic sobie nie postanawiać, bo rzekomo mamy problem z dotrzymaniem swoich obietnic, planów czy jak to sobie jeszcze nazwiemy.

Zawsze żyłam w przekonaniu, że to my jesteśmy kowalami własnego losu.

Moja mama często powtarzała mi,  "pamiętaj córeczko, jak sobie pościelisz tak się wyśpisz" i wiecie co, miała rację.
Nie ważne jest to, co sobie postanowimy ale to, czy wierzymy w osiągnięcie sukcesu.

Jeżeli z góry założymy, że i tak nic nam się nie uda, to tak będzie.
Pozytywne myślenie i wiara w siebie, to cechy które coraz częściej zanikają a na ich miejsce wkracza stwierdzenie "co ma być to będzie ".

No tak,  będzie jutro, będzie za miesiąc,  za rok a nawet i za 10 lat.

I co?

Co roku mamy mówić, "a tam ja nie mam postanowień bo i tak ich nie dotrzymuję, nie mam planów bo i tak nic z nich nie wychodzi, nie mam marzeń bo one się nigdy nie spełniają"?

Nie!
Tak nie wolno!
W ten sposób nikt, nigdy do niczego nie dojdzie, takie myślenie skazuje nas na powolną, monotonną wegetację.

Trzeba walczyć, kochać, śnić, marzyć na jawie i mieć mnóstwo (czasem nawet absurdalnych postanowień) właśnie to, że mamy uczucia, emocje, plany i postanowienia kreuje nas na ludzi jakimi będziemy w przyszłości.

Dlatego ja, na przekór modzie, mierzę siły na zamiary, i mam noworoczne postanowienia, mnóstwo noworocznych postanowień.
Między innymi:
* chcę schudnąć,                                                          
* chcę wyjechać na wakacje, bo dawno nie byłam,
* chcę podszkolić się w angielskim i włoskim,
* chcę napisać tomik wierszy dla moich dzieci,
* chcę być szczęśliwą, kochaną i spełnioną kobietą.

Zdaje sobie sprawę,  że nie wszystkie z moich postanowień uda mi się zrealizować tak od razu ale przecież za rok też będzie nowy rok i następny,  następny. I do póki starczy mi sił będę walczyła o swoje plany, marzenia i postanowienia dla siebie i  dla  mojej rodziny.

A Wy, kochani?
Mierzycie siły na zamiary, czy też może zamiary według sił?

                                             Monika










A to kilka zdjęć na dowód, że marzenia się spełniają.
Po 15 latach bycia mamą dwójki synów, urodziłam upragnioną córeczkę w wieku 38 lat :)

























































Podobał Ci się tekst? Jeśli tak, to miło mi będzie jeśli go udostępnisz:

Dołącz do konwersacji